Wczorajszy dzień był bardzo piękny. Wykorzystałam to, oczywiście na pracę w ogrodzie. Spulchniałam ziemię na rabatach i muszę przyznać, że od razu ogród ładniej wygląda.
W zasadzie już większość wiosennych prac ogrodowych mam juz zrobione. Przerabiam jedną rabatę i zostało wkopanie obrzeża. Potem już tylko sadzenie - ale to oczywiście sama przyjemność.
W przyszłym tygodniu zabieram się też za pierwsze sadzenia i siewy w szklarni.
Tymczasem w ogrodzie kolejne roślinki bardzo opornie decydują się na rozkwitnięcie. Ranniki już przekwitły, ale za to niestrudzenie kwitną przebiśniegi i codziennie pojawiają się jakieś nowe krokusiki.
Wygramolił się też mój jedyny irys żyłkowany.
Kolejne w kolejce do kwitnienia szykują się cebulice i puszkinie. Mam nadzieję, ze nastąpi to lada chwila :)
Po ciężkiej pracy nastąpił długo wyczekiwany (zwłaszcza przez moje dzieci) moment, czyli rozpalenie ogniska i pierwszy w tym sezonie kociołek myśliwski.
Ależ było pysznie ..... ;)
A na koniec chciałam Wam jeszcze kogoś przedstawić. Mojego wiernego towarzysza we wszystkich pracach ogrodowych. Najbardziej na świecie lubi pomagać w kopaniu dołków - a że nie zawsze w tym miejscu, co potrzeba, to już szczegół :) Oto uwielbiany przez całą moją rodzinę Leoś.